Jak wygląda dzień rezydenta?

Dzień zaczynamy od godz. 8.30-9.00. Pakujemy spokojnie wszystkie ważne dokumenty, mapki i gadżety do torby i ruszamy do hoteli. Śniadanie jest bardzo ważnym posiłkiem, dlatego, kto nie zdąży zjeść w domu, może podjechać do najbliższego hotelu i tam zjeść. Następnie spotkania informacyjne. Goście słuchają ważnych wiadomości, kupują wycieczki, a po części oficjalnej jest czas, by z każdym z osobna porozmawiać, doradzić, co warto zwiedzić w okolicy. Kolejne hotele, kolejni Goście. Grafik można ułożyć sobie tak, że o godzinie 17.00 jesteśmy po pracy. Wieczorami spotkania z innymi rezydentami, podczas których zazwyczaj opowiadamy sobie zabawne sytuacje z całego dnia, zwiedzamy miasto, dobrze się bawimy.

Prawda, że idealnie? Oczywiście!

BIIIIIP!!!!

I właśnie wtedy dzwoni budzik, który budzi nas z tego snu 🙂

Dzień rezydenta. Rzeczywistość.

1) FAZA NAGŁEGO PRZEBUDZENIA

Godzina 7:08

SMS ”Pani Aniu bardzo proszę o pilny kontakt”. Podskakuję pod kołdrą. Czytam. O matko, oby tylko nic się nie stało. Oddzwaniam. Kaszlę trzy razy na głos, żeby nie było słychać, że przypadkiem spałam.

Rezydent przecież nie sypia.

Pan odbiera: „ Dzieńdoberek Pani Aniu. Mam nadzieję, że nie obudziłem 🙂 Wie Pani, ja to autko na dzisiaj bym jednak chciał zamówić, da się prawda? Tak na 9.00, dobra?”

Kawa na przebudzenie nie jest potrzebna. Ciśnienie podnosi się samo.

2) FAZA PRZYGOTOWAWCZA

Godzina 7:30

Torba rezydenta, czyli Centrum Chaosu: spinacze, recepturki, milion długopisów, bloczki do wycieczek, teczka, grafiki, wiertarka, gwoździe. Można iść. Śniadanie Małysza: banan i bułka. Bieg do auta. Wrrrrróć. Zapomniałam metalowego identyfikatora. Bieg do auta. Jazda na koniec wyspy.

3) FAZA HOTELOWA

Godzina 9:00

Spotkanie informacyjne. Sala zamówiona 4 dni wcześniej, prośba o drinki powitalne. Drinków nie ma, Maria z miotłą dopiero zamiata salę. Segregator, mapka, stojak. Stojak odmawia współpracy. Ale w Torbie Chaosu są gwoździe i wiertarka. Więc stojak jednak zaczyna współpracować. Goście zaczynają się schodzić. Część atakuje, część raczej przyjazna.

100 osób, 1 000 pytań, 10 000 spraw do załatwienia na recepcji.

W tej fazie dnia rezydenta testowana jest cierpliwość, zdolność dyplomacji, negocjacji i wytrzymałość. Trzeba to zrobić z uśmiechem. Zasada jest jedna: nie ma słowa ‘problem’. Trzeba Gościom wytłumaczyć, że jest to sprawa, kwestia, sytuacja i wszystko da się załatwić. Chociaż raz się nie dało obrócić budynku z pokojami na słoneczną stronę…

Zwykle rzeczy niemożliwe załatwiam od ręki. Cuda zajmują mi trochę czasu.

Czasem FAZA HOTELOWA przechodzi w FAZĘ RELIGIJNĄ: „Bożeee pomóż, bo już nie mam argumentów!! Ooooo Matko Bosko Hotelowo!”

4) FAZA HOTELOWA vol. 2….vol 3. ….vol 4…..vol 5…

Godzina 9:00-17:00

4 do 5 razy REPEAT. Suchary i żarciki prowadzącego muszą być równie śmieszne i zabawnie opowiedziane w piątym hotelu, co w pierwszym. Po trzecim zaczynam się sama śmiać…

5) FAZA JADALNA

Godzina nieznana.

Ku zdziwieniu Gości rezydent też je. Czasem jest to sprint do restauracji w celu złapania frytek do plastikowego kubeczka, a czasem Kostas Restauracyjny krzyknie, że ma dla Ciebie stolik w części, gdzie Gościowy wzrok nie sięga i można zjeść w spokoju. Nawet będzie czas na deser! Stolik na Terenie Odkrytym oznacza zimny makaron, bo: „ja nie przeszkadzam w jedzeniu, ale mam jednooooo tyci tyci pytanko, jak już tu Panią widzę”.

Tyci tyci pytanko x 30.

Każdy rezydent powie, że najczęściej je się w Drive In, czyli w aucie. Najwięcej batoników, paluszków, ciasteczek kryje się w schowku samochodowym. A papierków po nich oczywiście na tylnim siedzeniu.

6) FAZA BIURWOWA

Godzina 18:00 -20:00

Wpisywanie, opisywanie, rozpisywanie, przepisywanie, zapisywanie, odpisywanie.

Raporty, vouchery, wysyłanie rezerwacji na wycieczki. Drukarki rozgrzane to czerwoności. Czuć zapach płonącego tuszu.

7) FAZA KOŃCOWA

Na pewno po 20:00/ 21:00

Odpoczynek. Można ściągnąć mundur, wyluzować się, wyjść na miasto. Po czym poznać rezydentów? Kiedy spotykają się w większym gronie w restauracji, to przy każdym na stole leżą dwa telefony i co 10 minut wszyscy w nie zerkają. Opcja „Czuwanie Repa” non stop włączona. Średnio w czasie kolacji każdy odbierze 5-6 telefonów i odpisze na kilkanaście smsów.

Są też dni w których prowadzimy wycieczki, jesteśmy kilka godzin na lotnisku czy jedziemy autokarami transferowymi. Jedno jest pewne: żaden dzień nie jest taki sam. Codziennie coś nas zaskakuje i stajemy przed nieprzewidzianymi sytuacjami.

Czy zamieniłabym to na pracę za biurkiem i stałym grafikiem? Nigdy!

Choć jutro pewnie wstanę obudzona telefonem godzinę przed budzikiem to będę przeszczęśliwa, że mam pracę, którą uwielbiam! I to się nazywa FAZA ZAKOCHANIA, która trwa już kilka przepracowanych sezonów 🙂

A jak wygląda Twoja droga do pracy? 🙂

Komentarze Facebook

Strona korzysta z plików Cookies w celu realizacji usług, zgodnie z Polityką Prywatności.